Ania Tomica - sport i sztuka
Źródło: Jacek Sufin
30 Aug 2016 12:16
tagi:
Anna Tomica, cross triathlon, AT sport
RSS Wyślij e-mail Drukuj
Minęło dziesięć lat od momentu mocnego wejścia Ani na polską scenę MTB. Była młodą, dobrze rokująca zawodniczką i te rokowania procentowały. Wygrywała, stawała na podium, było o Niej głośno... po czym nagle ucichło. Odeszła... na chwilę. Teraz Ania wraca, już nie juniorka, inaczej ukierunkowana, trochę spokojniejsza, ale wciąż głodna sukcesów i nadal wojownicza. Zapytamy, co robiła, gdy Jej nie było, co robi teraz i jakie ma plany na przyszłość.

- Cześć. Ostatnim razem rozmawialiśmy o Twoich osiągnięciach i planach sportowych w 2012 roku. Wówczas byłaś mocno związana z rowerami, a dokładnie z MTB. Minęło kilka lat... co zrealizowałaś? Co się zmieniło? Gdzie dziś jest Ania Tomica, ówczesna rowerowa wojowniczka?

- Cześć, miło Cię znów widzieć. Oczywiście, że pamiętam, aż ciężko uwierzyć że minęły już ponad 4 lata! Czasami wracam do tamtego wywiadu i z perspektywy czasu wydaje mi się zarozumiały i narcystyczny, ale szczerze mówiąc trochę a może bardziej niż trochę, taka wtedy byłam :) Wracając do MTB - mojej dawnej i aktualnej pasji, w kolarstwie ścigałam się jeszcze półtorej sezonu. Ponieważ sezonu 2012, z powodów osobistych, nie dokończyłam, trochę bez przekonania rozpoczęłam sezon 2013 (w barwach Cyclo Trener Team - przy okazji dziękuję Danielowi Paszkowi za wszelką pomoc). Udało mi się wtedy spełnić jedno z marzeń - wygrać open kobiet na dystansie mega W cyklu MTB Marathon, organizowanym przez Grześka Golonkę. Jednak po zakończeniu sezonu zdecydowałam się na przerwę. Jako zawodniczka nie funkcjonowałam przez 2 lata, pochłonęły mnie studia na dwóch kierunkach i praca jako trener pływania. Dzięki przerwie miałam czas na zdobycie doświadczenia właśnie w roli trenera. Sukcesy moich podopiecznych na chwilę wystarczały, jednak było coraz bardziej tęskno do sportowej rywalizacji. Na wiosnę tego roku zdecydowałam się wrócić do treningów, jednak nie do kolarstwa górskiego.

- No właśnie, wróciłaś, ale zmieniłaś dyscyplinę, zresztą nie Ty jedna, i wybrałaś triathlon w jego trudniejszej odmianie. Skąd taka decyzja?

opis

- Przez cały czas trwania swojej "kariery" kolarskiej, ścigałam się przede wszystkim na wspomnianych już trasach wyścigów Grześka Golonki - odpowiadały mi, ponieważ były bardzo wymagające technicznie i kondycyjnie – to była kwintesencja kolarstwa górskiego. Niestety, dziś już nie ma tego cyklu – pozostały tylko etapówki. Zatem… nie miałam gdzie wrócić. Poza tym potrzebowałam czegoś nowego, dodatkowego bodźca, przygody, wyzwania. Ponieważ triathlon zawsze mi się podobał, oraz przygotowywałam innych do tego typu imprez, zdecydowałam się spróbować swoich sił w tej dyscyplinie sportowej.

- Co możesz powiedzieć o triathlonie? Czy jest równie wymagający i ciekawy jak kolarstwo górskie?

- Ciężko porównywać te dwie dyscypliny, chociaż kolarstwo to przecież jedna trzecia triathlonu. Zawody w pewnym sensie są podobne - i tu i tu trzeba z siebie dać wszystko, być skupionym od początku do końca i poza rywalkami walczyć z samym sobą i swoimi słabościami. Jednak trening w triathlonie jest zdecydowanie bardziej wymagający, nawet nie ze względu na sam wysiłek ale także logistyka stanowi pewne wyzwanie - trzeba się przygotować z trzech różnych dyscyplin, dodatkowo ćwiczyć zmiany oraz tak zwane zakładki. Dużo łatwiej jest też z treningiem przesadzić, przetrenować się, doprowadzić do kontuzji. Triathlon to piękny sport, ale jak już wspomniałam, bardzo wymagający. Mi szczególnie przypadła do gustu odmiana crossowa - niestety jeszcze niezbyt popularna w naszym kraju.

- Wspominałaś, że w czasie przerwy zdobywałaś doświadczenie trenerskie?

opis

- Już w 2012 roku rozpoczęłam pracę jako instruktor pływania, od 2014 pracuję w klubie pływackim i przygotowuję razem z innymi trenerami młodzież do najważniejszych imprez pływackich w Polsce. Dodatkowo prowadzę zajęcia z pływania dla dorosłych, prowadzę, rozpisuję treningi dla triathlonistów, biegaczy. Szczerze mówiąc również dzięki moim dorosłym zawodnikom zdecydowałam się wrócić do rywalizacji, są dla mnie ogromnym wsparciem, swoim zaangażowaniem i determinacją sprawiają, że samej aż byłoby mi głupio się poddać. Obecne również sama jestem swoim trenerem i muszę cały czas się pilnować, by nie przesadzić, ponieważ już nikt inny za mnie tego nie zrobi.

- Sezon powoli dobiega końca, jakie są owoce Twoich treningów?

- Sezon rozpoczęłam z początkiem maja, trenując zaledwie 2 tygodnie, udział w zawodach był bardzo spontaniczną decyzją. Kupowana na szybko pianka i strój startowy po kosztach - nie byłam pewna czy mi się spodoba :) Moim debiutem był Iron Dragon Cross Triathlon, udało mi się wygrać open kobiet. Bawiłam się rewelacyjne, ten wynik to także była ogromna motywacja do dalszej pracy, zabrałam się do treningów. Postanowiłam się przygotować do Mistrzostw Polski w Cross Triathlonie. Miałam na to dokładnie 3 miesiące. To niewiele czasu, by zrobić bazę i treningi specjalistyczne, więc za cel obrałam sobie to, by przygotować się jak najlepiej, poznać organizm i wyciągać wnioski na przyszłość. Po drodze udało mi się stanąć kilka razy na podium, czasem na najwyższym stopniu. Najbardziej cieszy mnie trzecie miejsce na Pucharze Czech w Cross Triathlonie, a trzeba wiedzieć, że cross triathlon jest tam zdecydowanie bardziej popularny i co za tym idzie, stoi na wyższym poziomie, niż w Polsce. Radość sprawiła mi także wygrana w kategorii i trzecie miejsce open kobiet na Pucharze Europy Xterra w Cross Triathlonie, dzięki czemu zdobyłam kwalifikację na Mistrzostwa Świata w Cross Triathlonie. Niestety, na Xterrze zaliczyłam upadek podczas biegu, przez co odnowiła się stara kontuzja stawu skokowego, której nabawiłam się kilka lat temu, podczas startów w MTB. Ponieważ Xterra odbywała się tydzień przed Mistrzostwami Polski, to zamiast ostatnich treningów czas spędzałam w gabinecie rehabilitacyjnym, modląc się, by jakoś udało mi się przebiec trasę na Mistrzostwach Polski. Ostatecznie na metę dotarłam jako czwarta open kobiet, jednocześnie wygrywając Mistrzostwo Polski Amatorek.
Jestem zadowolona, nie spodziewałam się takich wyników, chociaż trochę szkoda tego czwartego miejsca, mogłoby być lepiej :)

opis

- Startowałaś tylko w terenowej odmianie triathlonu czy również próbowałaś sił w klasycznej, szosowej odmianie?

- Startowałam również w klasycznych triathlonach, zarówno na dystansie sprinterskim jak i olimpijskim. Prawda jest taka, że triathlon klasyczny wymaga zupełnie innego przygotowania niż crossowy, ale starałam się to pogodzić. Jednak odmiana crossowa jest bliższa memu sercu.

- Co doradziłabyś początkującym triathlonistom?

opis

- Przede wszystkim, żeby nie bali się kosztów, wcale nie trzeba wydać nie wiadomo ile pieniędzy, by rozpocząć swoją przygodę z tym sportem. Wystarczy kostium kąpielowy, okularki, czepek, działający rower i buty do biegania. Cała reszta, to tylko dodatki ułatwiające rywalizację, wcale nie trzeba kupować najdroższych pianek neoprenowych żeby zacząć. Największe koszty dotyczą opłat startowych, dojazdów jednak to dotyczy większości imprez sportowych. Warto jest również pracować z trenerem, zwłaszcza na początku, wtedy popełnia się najwięcej błędów, trener Cię przed nimi uchroni.
Najważniejszym czynnikiem, jak w każdej dyscyplinie, jest wola walki i przekraczanie kolejnych granic.

- Sezon chyli się ku końcowy, jak mówiłaś, był to dla Ciebie wstęp do... no właśnie, do czego? Jakie masz plany na 2017 rok?

opis

- Na pewno będę w przyszłym roku dalej startowała w triathlonie, z naciskiem na jego crossową odmianę. Zamierzam regularnie startować w Pucharze Czech, może powalczyć tam o wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej. Planuję też parę razy wystartować na Xterrze - jeśli dyspozycja pozwoli, to postaram się poprawić wynik w Mistrzostwach Polski i wystartować w Mistrzostwach Europy. Jednak teraz skupiam się na doleczeniu stawu skokowego, tak by w okresie przygotowawczym móc pełną parą pracować nad moją najsłabszą dyscypliną - bieganiem.

- Poza Anią Tomicą sportsmenką jest jeszcze druga Ania – artystka. Studiowałaś kierunki związane ze sztuką, miałaś swoje wystawy. Jak to wszystko godzisz? I co jest – o ile można tak określić pasję – ważniejsze?

opis

- Prawdę mówiąc dalej studiuję grafikę, nie jest łatwo pogodzić dwie pasje, gdy każda z nich wymaga tak dużo czasu… a do tego dochodzi jeszcze praca. Ale jakoś mi się tu udaje, pewnie dlatego, że lubię życie na wysokich obrotach.
Sztuka jest obecna w moim życiu na co dzień, nie tylko ze względu na studia, moja niespokojna dusza ma potrzebę wyrażania siebie, a dzięki talentowi plastycznemu osiągam to poprzez grafiki. Często bywa tak, że popadam w skrajności… albo mnie wciąga sztuka i zapominam o całym świecie, siedzę i dłubię aż nie padnę, albo wpadam w wir treningów i nie mam czasu zająć się grafikami. Cały czas szukam równowagi. Obie części mojej osobowości można śledzić na FB - sportową stronę mojego życia wraz z osiągnięciami oraz to, co gra w części artystycznej mej duszy.

opis

- Dziękuję, życzę Ci, jak zawsze, zwycięstw, ale także sukcesów na niwie artystycznej. Zapraszam na nasze łamy w kolejnym sezonie - jestem pewien, że będziesz miała czym się pochwalić.

- Oczywiście, zrobię co w mojej mocy, a nawet więcej, by było o czym pogadać. Dziękuję.


rozmawiał
Jacek Sufin

Komentarze:
Tego artykułu jeszcze nikt nie skomentował.
Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby skomentować ten artykuł.
Jeżeli nie posiadasz konta, zarejestruj się i w pełni korzystaj z usług serwisu.
Grupa Kolarska
Gomola Trans Airco
Get the Flash Player to see this rotator.
Wirtualne360
Gomola Trans Airco
Panorama 360, Gomola Trans Airco  - Team MTB

Najpopularniejsze artykuły
Subskrypcja
Promuj serwis LoveBikes.pl
RSS Wyślij e-mail Facebook Śledzik Gadu-Gadu Twitter Blip Buzz Wykop



Polecamy
Wejdź i zobacz!
Wspieramy:
MTB Marathon MTB Trophy MTB Challenge
© 2012-2016 Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie zawartości serwisu zabronione.
All right’s reserved.